wtorek, 13 maja 2014

Burda mod. 148, 3/2011

Czyli jak powstał Antosiowy śpiwór. (Jest to druga rzecz jaka mi w życiu z Burdy wyszła - nie żeby to była druga którą próbowałam uszyć...)
A powstawał bardzo długo, gdyż Młodzian z pełnym zaangażowaniem i ochotą mi "pomagał". Warstwa zewnętrzna to cieplutka i milutka brązowa mikrofibra, środek to bawełniany biały trykot. Do tego wspomniany już wcześniej długaśny zielony zamek, którego nie miałam ochoty pruć (o tym tutaj), lamówka w kolorze o jakże wdzięcznej nazwie "rdzawy pomidorek" i guziki misie :) (dwie ostatnie pozycje tutaj - na pewno jeszcze tam kiedyś wrócę!). Mam jeszcze ochotę na jakąś pasującą aplikację... tylko czasu trochę brak, a śpiwór został już pojmany w objęcia głównego użytkownika.
Jak widać, całość utrzymana w jesiennej i stonowanej kolorystyce, rozmiar 80/86 - czyli z zapasem na wierzgające nogi i rosnące w zawrotnym tempie dziecko.
Oryginalny krój z Burdy lekko zmodyfikowałam, zamiast wszywać zamek z boku, wydłużyłam przód śpiworka o kilka cm, rozcięłam i wszyłam zamek. Taki układ bardziej mi pasuje do pakowania Małego do środka. Guziki zostawiłam, bo małe rączki nie zawsze chcą współpracować...
A oto efekt:




Wierzcie lub nie, zrobienia zdjęcia śpiącemu dziecku też wcale nie jest łatwe ;) One wbrew pozorom wcale nie śpią w bezruchu, stąd też brak zdjęcia śpiwora w całości i detali :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezwykle miło, jeśli w komentarzach podzielicie się ze mną swoją opinią! :)