piątek, 27 czerwca 2014

Wszystko ma swój czas i swoje miejsce.

Coś w tym jest!
Po całej serii uszytych gryzaków, pluszaków i innych przytulańców stwierdziłam, że w końcu pora zrobić coś dla siebie, do domu, żeby cieszyć oko no i mieć frajdę podczas szycia. Do tej pory do wypychania wszystkich tego typu uszytków używałam niezawodnej kulki silikonowej. Zużyłam jej już prawie kilogram - niby nic, ale nie wyobrażacie sobie jaką objętość ma taki kg kulki ;) W każdym razie, moja kulka już prawie zniknęła pokryta różnymi kolorowymi materiałami, więc kilka dni temu stwierdziłam, że najwyższa pora na zakup nowej. Oczywiście zbierałam się do tego i zebrać nie mogłam, aż tu nagle dzisiaj wchodzę tu i widzę TO:

Adela organizuje konkurs, w którym do wygrania jest 5 kg takiej milusiej kulki :) 
Nie powiecie mi, że to nie zrządzenie losu, który krzyczy do mnie Kobieto, na co jeszcze czekasz!? :D

A jakie są Wasze doświadczenia z taką kulką? Macie jakieś? Czego używacie do wypychania swoich uszytków?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezwykle miło, jeśli w komentarzach podzielicie się ze mną swoją opinią! :)