poniedziałek, 29 grudnia 2014

Zapachniało!

Boże Narodzenie już za nami, ale założę się, że jeszcze o nim nie zapomnieliście i pewnie przez chwilę nie zapomnicie!

Dlaczego?

Nie chodzi mi bynajmniej o te kilka dodatkowych centymetrów w pasie (taki żarcik ;)), ale o coś dużo bardziej ulotnego, coś co z pewnością wypełnia teraz Wasze domy i przez większość czasu nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy!

A mowa o... zapachach :) Tych świątecznych, przywodzących na myśl to co najbardziej kojarzy się z Bożym Narodzeniem i zimową atmosferą. Przedstawię Wam moje typy, takie przypominajki, które przywołują uśmiech na ustach i sprawiają, że ten czas jest tak wyjątkowy.

Nie będę oryginalna, kiedy napiszę, że moim numerem 1 jest oczywiście żywa choinka. Mówcie co chcecie, ale pachnie zupełnie inaczej, niż wszystkie inne "choinkowe" zapachy (mam na myśli wszelkie psikacze, płyny i dyndające w samochodach na sznureczku kartoniki).
Numer 2 to... rodzynki! Czemu rodzynki? Przecież są przez cały rok ;) Ano są, ale chodzi mi o takie duuuże, namaczane w gorącej wodzie, a potem wrzucane do kutii, która robi moja Mama i Babcia. Zupełnie inna skala doznań zapachowych.
Pozycja 3 to grzane wino i przyprawa korzenna, czyli w zasadzie chyba chodzi o goździki, bo są w jednym i drugim. Bezsprzecznie czując te zapachy widzę zimowe wieczory przy delikatnym światełku lampek choinkowych, prawie czuję nogi pod kocykiem i marzę o tym, żeby pozalegać chociaż chwilę na kanapie ;)

No i jest jeszcze coś. Cytrusy. Znowu takie niby nic. Nie wiem jak to się dzieje, ale te grudniowe pachną najbardziej! ;)

A jak to wygląda u Was? Macie coś co Wam się tak kojarzy? Coś co przywołuje w pamięci ten szczególny czas w pozostałą część roku?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezwykle miło, jeśli w komentarzach podzielicie się ze mną swoją opinią! :)