środa, 11 marca 2015

3 sposoby na... szycie z małym dzieckiem. (WB3)

Dzisiaj kolejny temat z cyklu wyzwań blogowych Uli.
Postanowiłam jednak połączyć go z czymś jeszcze - mianowicie z tematem jaki pojawił się ostatnio na blogu by Mondfee 7 sposobów na sprawniejsze szycie (swoja droga lektura obowiązkowa!!!).

Co jedno i drugie ma ze sobą wspólnego? Zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać i analizować jak to wygląda u mnie...Zatem dzisiaj podam Wam moje własne osobiste 3 sposoby na szycie z małym dzieckiem :)

co zrobić z dziećmi przy szyciu
Ten kto ma w domu takiego małego członka rodziny w lot pojmie o co mi chodzi. Dla tych, którym obcowanie z maluchami jest obce, wyjaśniam. Dzieci są zawsze i wszędzie. Nawet jak jest tylko jedno, to kiedy akurat mam ochotę coś uszyć, mój syn ma chęć robić to samo co ja i jest go dwa razy więcej ;) bo.. najlepiej na moich kolanach, albo uczepiony nogi przystępuje do bacznej obserwacji moich poczynań. W wersji luźniejszej, zasiada na podłodze obok i pomaga. (Wiem! Jestem absolutną szczęściarą, że mogę tak robić!! :))

Dowód macie na zdjęciu, które pochodzi z niedzielnego poranka :) Kiedy to wpadł mi do głowy szalony pomysł - zróbmy pulower z resztek. Zasiedliśmy oboje w naszym twórczym chaosie i zabraliśmy się do pracy ;)

Jak sobie z tym wspólnym szyciem radzę?

Mój Sposób #1 

Zastanów się wcześniej co chcesz zrobić i... zaciągnij dziecko do pomocy w przygotowaniach! Ja szyję z wykrojów głowie robionych przez siebie. Na to tez trzeba czasu i "materiałów pomocniczych" w stylu inny ciuszek, kartki, nożyczki, coś do pisania. Zatem proszę o pomoc! Podaj mi koszulkę, czy ołówek lub miarę krawiecką, a ja odrysuję. Tak, Ty też możesz rysować, ale swoją kredką, o tutaj na kartce. I tak sobie razem rysujemy. Każdy swój wykrój ;) a potem ja wycinamy przechodzimy na wyższy stopień zaawansowania.

Sposób #2

Dać dziecku zajęcie związane z tematem. Czyli, że co? Ano ja daję mojemu poduszeczkę na szpilki i.. szpilkę ;) wiem, większość z Was pomyśli co za matka, przecież to niebezpieczne!! itp. Tak, ale jakiś czas uczyliśmy się tego co to jest ta szpilka i co się z nią robi (a czego absolutnie nie!). Zatem Młody siedzi razem ze mną na podłodze i wbija szpilkę w tą nieszczęsną poduszeczkę, potem ja wyciąga, pokazuje mamie i.. znowu wbija ;) i tak przez chwilę.. :)) Dla uspokojenia tych, którzy dalej czują się niepewnie. Oczywiście nigdy nie zostaje sam na sam ze szpilkami, a chwile kiedy ma je w swoich małych rączkach, to chwile kiedy siedzę obok i robimy coś razem.

Dla mnie to chwila kiedy mogę wszystko spiąć i przygotować do szycia. Kiedy Młodemu znudzi się poduszeczka, zaczyna mi pomagać w wbijaniu szpilek w materiał. Uznajmy, że dzięki temu mam ich zapas ;)

sposoby na szycie z dziećmi


Sposób #3

Szycie i patent stary jak świat... dziecko poszło spać/na spacer/do kąpieli/bawi się z innym domownikiem? To jest ten moment!! Można bezpiecznie szyć ;) Rada dla Mamy Szyjącej (pół żartem pół serio..) - nie zmarnuj tych chwil na sprzątanie/gotowanie/pranie czy inne obowiązki domowe ;)

Może komuś moje patenty pomogą :) Miłej zabawy!
Ciekawa jestem, jak to wygląda u Was? :)

32 komentarze:

  1. Dzieci lubią pomagać we wszystkim... Ja sama swojemu synkowi pozwalam na pomoc w obowiązkach domowych. ;-)

    www.zaraz-wracam.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ;) Dowód na zdjęciu w postaci odkurzacza ;D

      Usuń
  2. Ja zazwyczaj szyję jak córka śpi, a że mam też kilka innych miłych obowiązków, to szycie odkładam na "półeczkę" do zrobienia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja tak odkładam i odkładam, a teraz mam 4 nieskończone rzeczy już tylko do uszycia ;)

      Usuń
  3. Moja córcia jeszcze jest za mała na pomocnicę, więc wykorzystuję głównie patent nr 3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jeszcze chwila i wskoczysz na wyższy poziom ;) Mój ma teraz niecałe 17 m-cy, ale "szyjemy" tak od dawna :)

      Usuń
  4. Wykorzystuję głównie pomysł trzeci, bo mimo iż udostępniam dziecięciu wszystko, co sobie zażyczy (oprócz szpilek, a tych życzy sobie najbardziej;)), to jednak nie daje się uciągnąć dłużej niż 3 do 5 minut:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja mu udostępniam też ową szpilkę :) W ilości sztuk 1 (słownie jeden) ;) U mnie też to wystarcza na ok. 5 minut, ale dlatego musiałam się nauczyć robić wykroje i wycinać z prędkością światła ;)

      Usuń
  5. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Nic tak nie ułatwia wszelkiej roboty przy dzieciach jak zaangażowanie ich w tą robotę :) I ja podobnie jak Ty nie unikam używania przez dzieci "śmiercionośnych" narzędzi :) Dzieci nie są głupie. Wystarczy im pokazać, wytłumaczyć jak coś działa i do czego służy, żeby nauczyć je bezpiecznego posługiwania się tymi rzeczami. Nieprawdaż? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! :) Dlatego pozwalamy sobie na szpilki, igły, nożyczki, śrubokręty itp. Młody wie o co chodzi i do czego się tego używa. Chociaż raz zmroził mi krew w żyłach jak podszedł z nożem mówiąc ciach, ciach, ciach... ;)

      Usuń
  6. Ten Twój smyk to nie taki mały ;) Moj Królewna ma 13mcy i za mała na pomaganie ;( Dlatego szyję tylko kiedy śpi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest po prostu wysoki :) A ma niecałe 17 m-cy, więc Twojej już do niego całkiem niedaleko :)
      "pomaga" mi w zasadzie od zawsze ;) Zanim nauczył się chodzić siedział u mnie na kolanach i wpatrywał się w przesuwający się materiał - jak zaczarowany ;)

      Usuń
  7. Ja półtora roku szyłam z bliźniakami u boku, od tygodnia chodzą do przedszkola i teraz na ironię ciężej zabrać się do pracy niż wcześniej :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawe... może to kwestia jakiegoś chwilowego rozluźnienia, że nie trzeba się jeszcze nimi przed wyjściem zajmować? :)

      Usuń
  8. Świetny wpis, mój syn nie rusza szpilek ale chyba muszę go przyuczyć do czego służą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My się długo uczyliśmy :) pokazywaliśmy, że kłują w palec, tak samo prujka, nożyczki i obcinaczki do nitek ;)

      Usuń
  9. Nie mam jeszcze dziecka, ale zapamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nuż się przyda ;) jak nie ze swoim to może z pożyczonym? ;))

      Usuń
  10. Czytam i się aż śmieję :) mam szkraba w wieku Twojej pociechy - ostatnio szyłam na szybko sukienkę dzień przed urodzinami.... bo jakby mi się inne ubrania trochę skurczyły ;-) i właśnie te szpilki uratowały mi życie :))) Mały porwał całą poduszeczkę i siedział i siedzial a ja szyłam i szyłam ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że to chyba jakaś zbiorowa dziecięca fascynacja szpilkowa hehe :)

      Usuń
  11. Jeszcze nie mam własnego dziecka ale pracowałam z dziećmi i wystarczy dzieciaki wciągnąć w jakąś technikę i są pochłonięte czasami bardziej niż dorośli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorosłym szybko się nudzi, a dzieci są zafascynowane nowym! :)

      Usuń
  12. Hi, hi, moja niespełna trzylatka też najbardziej lubi szpilki i nożyczki, ale radzi sobie bez uszczerbku na zdrowiu :) Wspólne szycie jakoś powoli, powoli, ale się udaje, najlepiej pod presją czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwesta wprawy! 3 lata, to już w końcu poważny wiek hehe :)

      Usuń
  13. Moja mlodziez, to juz podlotki, ale jeszcze niedawno tez byli mali i tez czas im organizowalam w podobny sposob. Wpinanie szpileczek bylo hitem, ale... ile lez poplynelo, ile zlosci trzeba bylo opanowac, bo szpileczki krzywo sie wpiely i nie dalo sie wytlumaczyc, ze to nie szkodzi, bo mozna szpilki przepiac. No rozpacz! Odrysowywanie wykrojow tez ich zajmowalo na dlugie minuty, ale ozywiscie byli juz wtedy ciut starsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy mój też załapie bakcyla do odrysowywania tak jak Twoi :) poki co namiętnue gryzmoli po moich rysunkach ;)

      Usuń
  14. Jakoś wcześniej przegapiłam ten post a jest fajną kontynuacją mojego postu a raczej innym spojrzenie na organizację szycia... z perspektywy mamy 2-latka :)
    Ciesz się,że synek jeszcze chce Ci pomagać i fascynują go szpilki :)Mój już niestety zamiast szycia z matką wybiera konsolę.Choć często przy jednym stole spędzamy popołudnia: ja z maszyną on nad zadaniem domowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, że tak możecie i że jednak nie ucieka na drugi koniec domu ;) No i to jednak zawsze jakieś wspólnie spędzone chwile!

      Usuń
  15. Miała fazę na naukę szycia. Zakupiłam maszynę I stoi ona teraz elegancko w szafce... wieczorem nie da rady szyć bo głośno i nie bardzo mogę to zmienić. W ciągu dnia moja dwójka wisi na mnie lub przy mnie. A maszyna stoi a ja nic z nią nie robie a bym chciała. Na razie pracuje na szydełku - wygodniej przy dzieciach niż z maszyną :)
    dziś znalazłam tego bloga i pokochałam! Muszę zacząć szyc-cokolwiek! Jak masz ochotę wpadaj do mnie na bloga choć najaktywniejszych jestem na Instagramie (handmadebyania) - masz tam konto?

    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się tu spodobało i że udzielił Ci się mój zapał do szycia :)
      Jeśli maszyna chodzi głośno, spróbuj ją nasmarować - to często pomaga! A jeśli już taki jej urok, to nie ma wyjścia i trzeba szyć w dzień ;) Ja właśnie z uwagi na głośną pracę kupiłam całkiem niedawno drugą, dużo cichszą.
      W kwestii Instagrama - tam mnie nie ma. Mam "swoje miejsce" tylko na FB :)

      Usuń
    2. Jeszcze mam jedno pytanko - gdzie nabywasz tkaniny?
      Moja maszyna to na razie taka dla początkujących Łucznik :)

      Usuń
    3. Materiały kupuję ostatnio najczęściej w grupie metry i centymetry na fb, w dresowka.pl i w stacjonarnej pasmanterii :) a to dlatego, że szyję teraz prawie wyłącznie dzianiny. Fajne tkaniny kupowałam natomiast w drecotton, etasiemka i houseofcotton :) trochę też na Allegro. Generalnie raczej nie mam jednego miejsca, tylko jak coś mi się podoba i jest warte moim zdaniem zakupu to biorę :)

      Usuń

Będzie mi niezwykle miło, jeśli w komentarzach podzielicie się ze mną swoją opinią! :)