wtorek, 10 marca 2015

Sukienka do karmienia. (WB2)

Dzisiaj pokażę Wam jedną z rzeczy, które uszyłam na początku mojej kariery szyciowej na mojej osobistej maszynie do szycia. Sukienka idealnie wpisuje się w dzień drugi Wyzwania Blogowego Uli, którego tematem jest "Domowej roboty..." no właśnie :) COŚ :)

w czym karmić piersią

Wiem oczywiście, że nie jest to ideał, ale jest dla mnie cennym okazem. Dlaczego?
Z kilku powodów.
#1 - powstała prawie 1,5 roku temu, niedługo po urodzeniu się Antosia, za to prawie rok po tym, jak dostałam własną maszynę. Jest pierwszą uszytą na niej sukienką i od razu ze "specjalnym" przeznaczeniem.
Skąd pomysł? Googlałam, googlałam i szukałam sukienki, która umożliwiałaby wygodne karmienie piersią dziecka. Prawie wszystkie były kopertowe, na jedno kopyto, różniące się co najwyżej kolorem... Owszem, były wyjątki - ale te wyjątki miały też wyjątkową cenę. Zdecydowanie wykraczającą poza budżet. Wiem, że ciąża i karmienie piersią to dla kobiety stan wyjątkowy, ale uważam też, że producenci ubrań na ten okres w życiu kobiet, mają kiepską wyobraźnię, za to żyłkę do biznesu - rewelacyjną. Zatem wyjątkowej sukienki nie kupiłam. Postanowiłam za to zrobić własną.

jak karmić w sukience

#2 - jest zupełnie moja. Od pierwszej myśli, do efektu końcowego. Bez żadnych konsultacji z kimś, kto bardziej niż ja wiedziałby o co chodzi, no i przede wszystkim - jak to zrobić?
Wzięłam ulubioną sukienkę z szafy, jeszcze z czasów przedciążowych. Odrysowałam na materiale kształt, dodając zapasy na wszycie wypustek, które miały ukryć zamek (swoją drogą kryty, ale wiecie jak to jest na początku.. lepiej od razu przewidzieć, że coś może nie wyjść ;)) Poza tym, uznałam, że wypustki też odciągną uwagę od tej sztywności zamka i trochę to zamaskują.
#3 - pierwsza dobrze wszyta lamówka (dekolt i rękawy), pierwsza wypustka (a nawet dwie, wzdłuż całej sukienki) i pierwszy zamek kryty, który nawet się trochę ukrył - również podwójnie.
#4 - sposób otwierania do karmienia, którego nigdzie do tej pory nie widziałam. Sukienka oczywiście otwiera się z dwóch stron. Zamek kończy się na szczycie ramienia, więc łatwo go znaleźć, odsunąć i zapiąć.



Wiem, że na wieszaku nie prezentuje się zbyt dobrze. Niestety na mnie już też nie... Odkąd skończyłam karmić Młodego, ubyło mi trochę centymetrów w biuście,więc sukienka zrobiła się po prostu za duża.
Dodatkowo, jest z dość lejącej się dzianiny, więc niedopasowana do kształtu ciała, po prostu wisi... co niestety bardzo tu widać.


Niemniej jednak, zostawiam ją na pamiątkę, a może na przyszłość, bo a nuż się jeszcze przyda ;)

Acha i z tej przygody wyciągnęłam oczywiście też ogrom wniosków, które dla Was są pewnie zupełnie oczywiste, więc szkoda czasu na pisanie o nich ;) Ale wiecie, to była moja pierwsza dzianinowa sukienka!

42 komentarze:

  1. Świetny pomysł z tą sukienką. Ja z żalem na czas karmienia pożegnałam większość sukienek na cienkich ramiączkach bo widać było biustonosz do karmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na szczęście metodą prób i błędów udało się znaleźć takie, gdzie dopiero jak ktoś wiedział, że jest do karmienia, to się domyślił :)

      Usuń
  2. Piękna :) Na następną ciążę składam zamówienie na taką! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Priorytetem była dla mnie wygoda i dobre samopoczucie :)

      Usuń
  3. Ale świetna! Podsunęłaś mi pomysł! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. gdybym wiedziała, że robisz takie rzeczy to zgłosiłabym się wcześniej :) ale może przy następnej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe uwierz, sukienka dłuuuuuugo czekała aż się tu znalazła ;)

      Usuń
  5. Świetny pomysł, taka garderoba w okresie karmienia to jedna z ważniejszych rzeczy dla kobiety. Można dyskretnie nakarmić malucha gdzieś "na mieście":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie! Studium przypadku było tu bardzo ważne ;)

      Usuń
  6. Super pomysł na sukienkę i jaki praktyczny! Brawo :) Jak sobie pomyślę jak ja się czasem męczyłam wyciąganiem piersi, to aż sama się z siebie śmieję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najpiękniejsze w blogosferze :D Jedne rzut oka na coś i człowiek sam się z siebie śmieje, a sekundę później stwierdza, zaraz, przecież to wcale nie jest takie trudne do zrobienia! ;)

      Usuń
  7. Ojjj, w zeszłym roku dałabym wszystko za taką sukienkę:) Fajny pomysł. Pozdrawiam
    raczkujacwswiat.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ja stwierdziłam, że wszystkiego nie oddam, dlatego robiłam swoją ;))))

      Usuń
  8. Genialny pomysł! Może kiedyś i mnie się przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Z doświadczenia porównawczego mogę powiedzieć, że dla mnie lepszy niż sukienka z kopertowym dekoltem...

      Usuń
  9. Bardzo przyjemne kolory. A od siebie życzę, żeby się jednak jeszcze kiedyś przydała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory miały być odskocznią od mojej ulubionej szarości :) Nawet się z nimi całkiem polubiłam ;)
      Intensywnie myślę o tym ponownym wykorzystaniu, hehe :)

      Usuń
  10. Naprawdę super pomysł! W takich sytuacjach żałuję, że kompletnie nie umiem szyć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam, to bym mój (w pewnym sensie) debiut :) Nie takie to szycie straszne!

      Usuń
  11. Super pomysł ! Oby jeszcze do wykorzystania ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. fajna! u mnie dzisiaj też wyszywanki w ramach wyzwania :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo pomysłowa! I szacun za tak równe wszycie zamków, co w przypadku dzianin w paski jest raczej trudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było łatwo ;) na zdjęciach widać, że tu i tam nie trafiłam, ale jak na początek, to i tak uważam, że wyszło nieźle :)

      Usuń
  14. Fantastyczna! Gdzie Ty byłaś z tym pomysłem, kiedy ja z Młodym wygibasy na komunii wyczyniałam i walczyłam z ekspresami na... plecach, bo w inne sukienki się nie mieściłam (bo oczywiście w 2 tyg. po porodzie zaproszeni byliśmy na rodzinną uroczystość, a ja miałam akurat małego ssaka przy sobie). Cudowny projekt. I ma jedną ogromną przewagę, stworzyła go osoba, która na własnej skórze może potwierdzić jego przydatność i funkcjonalność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takich komentarzach zaczynam żałować, że nie pokazałam Wam tej sukienki wcześniej ;)

      Usuń
  15. Wow! Niesamowity pomysł, przepięknie wyszło i od razu podsyłam dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Udana ta improwizacja - piękne kolory!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewątpliwie :) mi też przypadła do gustu. Chwilę mi zajęło zanim doszłam do tego jak zrobić to co chciałam, ale grunt, że się udało ;)

      Usuń
  17. Jak to był pierwszy Twój pomysł i dzieło zrealizowane na maszynie to kiedyś zbijesz na tym majątek. ;)
    Brawo! Jesteś bardzo zdolna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ale aż tak zdolna nie jestem ;) Pomysł i wykonanie oczywiście moje, do tej pory nigdzie takiej nie widziałam :) Nie było to jednak moje zupełnie pierwsze dzieło, a jedno z pierwszych na mojej osobistej maszynie - wcześniej szyłam już na maszynie mojej Mamy (gdzieś w liceum i może jeszcze coś w trakcie studiów), a w jeszcze bardziej zamierzchłych czasach - coś u Babci i Dziadka (ach te fastrygowane spódniczki dla lalek ;D). Niemniej jednak był to mój dzianinowy debiut (i w sumie rękawowy też :)), bo maszyna mojej Mamy niestety z elastycznymi dzianinami się bardzo nie lubi i szyć ich po prostu nie chce...

      Usuń
  18. świetny pomyśl i rewelacyjne wykonanie

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem pod wrażeniem! Ja na cały okres karmienia porzuciłam sukienki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda. Mi w sukience wbrew pozorom było wygodniej!

      Usuń
  20. Świetny pomysł. Pewnie podsunęłaś wielu mamom pomysły jak ładnie wyglądać karmiąc piersią.

    www.zaraz-wracam.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Rewelacyjna!!!! A ja się ciągle zbieram w sobie, żeby uszyć podobną. O zamkach krytych nie pomyślałam. Za to kupiłam granatową bawełnę na sukienkę i dwa czerwone zamki :) Ponieważ cały czas nie jestem zadowolona z moich krytych zamków, postanowiłam zrobić z nich atut sukienki. Szkoda tylko, że materiały cały czas czekają. Chyba mnie zmobilizowałaś do roboty :) Karmię już 3 miesiące (trzecie dziecko w dodatku- drugie, odkąd mam maszynę), więc czas najwyższy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To do dzieła :D jestem bardzo ciekawa jak wyjdzie Twoja! :) I widzę, że podejście masz takie jak ja ;) Jak coś nie wychodzi tak jak trzeba, to trzeba zrobić tak, żeby przekuć to w największy atut ;) Bo albo będą patrzeć i podziwiać, albo kręcić nosem, że jest nie tak... Wybór jest dla mnie oczywisty ;)

      Usuń

Będzie mi niezwykle miło, jeśli w komentarzach podzielicie się ze mną swoją opinią! :)