piątek, 1 maja 2015

Woreczek na skarby.

Coś małego, ładnego i w dodatku z jakże potrzebną funkcją chowania zawartości ;)
W skrócie - woreczek na skarby. W dodatku zamykany tasiemką.

woreczek na grę

Na skarby, czyli na co?


Na kapcie, na zabawki do zabrania ze sobą na wyjście, na małe ciuszki na wyjazd, na butelkę, chusteczki, na mokre pieluchy, a może na pachnące ziółka albo jako opakowanie do własnoręcznie zrobionego prezentu?
Możliwości jest bez liku!!

Po co mi taki "wynalazek"? ;)


Mój powstał jako opakowanie podróżne na... grę :) Bynajmniej nie taką typową dla dzieci. Ci, którzy lubią planszówki, a mają już po dziurki w nosie wysłużonego chińczyka, monopoly czy innych standardowych gier rodzinnych powinni sięgnąć po Carcassone. Szczegóły tutaj.

Ja wrócę do woreczka. Gra jest pięknie wydana, tyle tylko, że zapakowana jest w duże pudełko. Elementy są małe, pudło duże - planszę robi się w trakcie gry. Zatem po co mi to pudło na wyjeździe? No właśnie.. po nic. Wpadłam na pomysł zrobienia podróżnego woreczka, w którym zmieści się wszystko co trzeba i nie będzie zajmował pół torby :)
Oryginalny zestaw nie zakładał takiego udogodnienia, dlatego musiałam postarać się o autorskie rozwiązanie.
Wiem, pomysł na woreczek sam w sobie nie jest ani odrobinę autorski, ale sam woreczek już tak :) Znalazłam kawałek zalegającego materiału, ucięłam tasiemkę, pozszywałam (jest dwuwarstwowy, ha! zatem środek jest równie ładny :)) i gotowe :)

Gra może śmiało jeździć z nami na (nie tylko) weekendowe wyjazdy! :)

woreczek do przedszkola

worek na lawendę

Garść inspiracji :)


I wiecie co? Gdyby zrobić większy, idealnie nadawałby się jako worek do przedszkola, na pakiet dla śpiocha do samochodu (myślę o przygotowaniu takiego dla Antka :) w sensie kocyk i podusia na stałe w aucie), na pieluchy*, mały posłuży jako oryginalne opakowanie na prezent, czy podróżną sakiewkę np. na biżuterię :) A dla tych, którzy lubią pachnidła, będzie idealny na lawendę! Ilość zastosowań jest prawie nieograniczona :) Nic, tylko szyć! :)

* mamy jeszcze dwa takie, nigdy nie publikowane, bo nie było czasu ;) są duże, jedne służy jako "torba podróżna" dla Młodego - w nim czysty pakiet pieluchowy, drugi był z ceratką w środku - tą nieprzemakalną i woziliśmy w nim mokre. Dlaczego napisałam był? Dlatego, że ceratki już w środku nie ma, bo ją zabiłam wrzucając do rzeczonego worka wielkie wiadro śliwek zerwanych prosto z drzewa zeszłego lata ;) Na oko, z 10 kg ;) noo.... i cerata puściła na szwach...(samym szwom się nic nie stało.. ;)) przez jakiś czas jeszcze go używaliśmy, a potem nieopatrznie wrzuciłam worek z ceratą do suszarki na pranie, więc jak się wysuszyło, to mogłam ją po prostu wywalić... Zatem teraz mamy dwa worki bez ceraty ;) Na zabieranie kilku zabawek na wyjazd do dziadków też się przydają ;)

Jak Wam się podoba taki pomysł na ułatwienie sobie życia? :)

8 komentarzy:

  1. Idealny na wszystkie nasze malutkie skarby ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny!
    Swego czasu miałam fazę na szycie woreczków wszelakich :)) Ostatnio na fali mam igielniki ;p
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jeszcze nie mam żadnego.. ;) Widziałam kilka(naście) ślicznych tylko cały czas się zastanawiam, po co mi taki ;)

      Usuń
  3. Uwielbiam woreczki :) Sama ostatnio szyłam z kawałków jakie mi zostały po szyciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest fajny sposób na wykorzystanie takich resztek :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię takie woreczki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam jak coś ma swoje przeznaczenie, więc chociaż mi się podobają, to szycie zostawiam na czas, kiedy są faktycznie potrzebne :)

      Usuń

Będzie mi niezwykle miło, jeśli w komentarzach podzielicie się ze mną swoją opinią! :)