piątek, 21 sierpnia 2015

Jak i po co dekatyzować materiały?

jak zdekatyzować materiał, po co się dekatyzuje, jak się dekatyzuje materiał

Znowu wyciągnęłam z pralki koszulki, których rozmiar w magiczny sposób zmienił się o 1 w dół (przynajmniej) i mnie trafiło. Tyle się o tym mówi, że zawsze należy dekatyzować materiały z włókien naturalnych przed praniem, że pozwoli to uniknąć takich przykrych niespodzianek. I wiecie co? Nie lubię szyć koszulek, ale chyba będę musiała...


Po to kupuję bawełnę, żeby chodzić w bawełnie, a nie w jakimś sztucznym tworze, który będzie taki sam po wieki wieków (rozmiar).  Po to kupuję koszulkę w danym rozmiarze, żeby w tym właśnie rozmiarze chodzić! A nie chodzić w mniejszym po praniu. Mój trud w zdobyciu odpowiedniego jest celowy. I nie chcę kupować rozmiar większych, z nadzieją się się odpowiednio skurczy. A ludzie, który tworzą wykroje w szwalniach? Oni też robią te wykroje na dane wymiary człowieka, po to właśnie, żeby ten człowiek mógł chodzić w tym, w czym mu wygodnie! A nie w za małym i to po pierwszym kontakcie z wodą.
Co gorsza, problem dotyczy całej naszej rodziny. Wspomniane nieszczęsne koszulki nie pochodzą z jednego sklepu, od jednego producenta, nie były nawet kupione w jednym czasie, a półka cenowa jest delikatnie mówiąc "różna". A i piorę w 40st. Zrozumiałabym, gdybym wrzuciła je na 90. Tyle mojej frustracji na dziś.

Zatem teraz powiem tym, którzy jeszcze nie wiedzą o co chodzi z tą całą dekatyzacją.


Czym jest dekatyzacja?


To oddziaływanie ma materiał ciepłą (lub nawet gorącą) wodą (bądź parą wodną), którego celem jest skurczenie włókien, z których jest on zbudowany.

Po co dekatyzować materiały?


Chodzi o to, by materiał zbiegł się pod wpływem działania wody (co i tak się stanie!!) ZANIM coś z niego uszyjemy.

Jak zdekatyzować materiał?


Sposób 1: Moim zdaniem najlepszą i najbardziej skuteczną metodą jest wypranie materiału przed szyciem. Wrzucam nowy materiał do pralki razem z brudami i z głowy. Najlepiej wyprać go w takiej temperaturze, w jakiej będzie prany zrobiony z niego ciuch. W moim wypadku to najczęściej 40st. Ot, cała filozofia.

Sposób 2: Innym sposobem dekatyzacji jest przeprasowanie materiału z dużą ilością pary. Włączamy żelazko, prasujemy i parujemy. Koniec. Metoda dużo szybsza od prania, jednak moim zdaniem nie jest 100% pewna. Zdarzyło mi się, że materiał tak potraktowany zbiegł się jeszcze w praniu.

Można również użyć stacji parowej, jednak zakładam, że nie jest to rzecz, którą każdy ma w domu.

Jakie materiały należy dekatyzować?


Te z włókien naturalnych. Bawełniane, lniane, bambusowe. Jeśli chodzi o wełnę, to wszystkie wełniane materiały jakie spotkałam do tej pory na swojej drodze miały etykietę "prać chemicznie/na sucho", zatem w tej kwestii się nie wypowiem.
Dotyczy to zarówno dzianin jak i tkanin!


Czy warto zadawać sobie ten trud?


Zdecydowanie warto! 
Dlaczego? Opowiem na moim przykładzie. Kupując materiały, kupuję zazwyczaj połówki lub pełne metry, więc wiem dokładnie ile mam. Wyobraźcie sobie zatem moje zdziwienie, kiedy z metra materiału kupionego, wypranego i wyprasowanego zostało mi... 90 cm! Kurczliwość rzędu 10% to bardzo, bardzo dużo! Jednak ile tak naprawdę skurczy się materiał, nie będzie wiadomo, dopóki go nie wypierzecie. 
A teraz przykład praktyczny. Uszyłam kiedyś Tośkowi spodnie. Z nowego materiału, bez prania. Ubrał je raz - były idealne. Kilka dni później, po praniu były zdecydowanie za krótkie (o jakieś 3-4cm). Tyle w temacie.
Teraz jeszcze raz odpowiedz sobie na pytanie, czy warto spędzać czas na szyciu czegoś, co po pierwszym praniu może nie nadawać się do noszenia??? Lub źle wyglądać? (np. pofalowane kocyki, poduszki, apaszki, naciągnięte brzegi, skręcone szwy...).

Wiem, że dekatyzacja wymaga od szyjących cierpliwości, a tą czasem ciężko gdy ma się w ręce nowe cudo, ale moim zdaniem lepiej poczekać ten jeden dzień, niż miało by się okazać, że nasze cudo już się nie nadaje do noszenia...

18 komentarzy:

  1. Święta racja! Bardzo dobrze, że o tym piszesz. Ile razy ją się nacięłam na takie bawełniane ciuchy, a potem sobie plułam w brodę, jak się skurczyły po pierwszym praniu, to głowa mała. A i z szyciem z nieprzygotowanych tkanin miałam podobne przygody jak Ty. Zatem podpisuję się pod Twoim apelem - dekatyzujmy, bo warto :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że warto :) a lepiej się uczyć na cudzych błędach, więc piszę o moich ;)

      Usuń
  2. O ciekawe,dobrze wiedzieć, dzięki za informację, przyda się:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, chyba każdy z nas zna ten ból ;) A jak ciuch jakimś cudem się nie skurczy to po dwóch praniach prawy szew jest nieomalże na miejscu lewego.. Zgadzam się z Tobą w 100 procentach, koniecznie dekatyzujmy materiały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci, którzy dopiero zaczynają, jeszcze go nie znają ;) Lepiej niech się dowiedzą zawczasu ;)

      Usuń
  4. Nie wiedziałam o dekatyzowaniu .
    Mnie to szlag trafia jak koszulki po jednym praniu szew maja na środku ,a nie po bokach .

    OdpowiedzUsuń
  5. Dekatyzuję materiały nie tylko po to, aby uniknąć niespodzianek, ale też ze względów higienicznych. Szyjąc ubranie dla synka, przymiarki są nieuniknione. Wolę po prostu ubierać go w czyste ubranka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja piorę nawet nowe, świeżutkie i "czyściutkie" prosto ze sklepu ;)

      Usuń
  6. A jak to wygląda a materiałem dresowym? Czaje się na uszycie czapki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! :) te 90cm o których pisałam, to była właśnie dresówka... w pralce zniknęło mi 10cm pand...

      Usuń
    2. Dziękuję :) czekam właśnie za dresowka i minky i spróbuję uszyć dla synkow komplety czapka+komin :) mega wyzwanie ale uwielbiam takie rzeczy :)

      Usuń
  7. No wlasnie, ja uszylam corce chustke pod szyję z dresowki i ona jest taka pofalowana na szwach. To tez od braku wyprania i prasowania? Bo oczywiscie zapomnialam tego zrobic :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie, to wina złego docisku stopki lub naprężenia nici. Możesz ją spróbować rozprasować, ale nie jestem pewna czy uda się ją do końca rozprostować. :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Prasowałam już i nie jest lepiej, będę ją szyła od nowa. Wcześniej też szyłam dla lalki córki sukienkę, czapkę i spodenki i było ok, a teraz właśnie takie pofałdowane wyszło i do tego ciągle zrywa mi się nitka. A naprężenie mam takie samo, może to naprężenie dolnej nitki? Tylko tego się chyba nie da ustawić, poczytam w instrukcji, dzięki za info ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Da się je też regulować :) to taka mała śrubka w bębenku.
    Może to zbyt oczywiste, ale szyjesz igłą do dzianin? U mnie rwąca się nitka to za duże naprężenie, tak samo jak ściągnięty materiał, plącząca to za małe, pofalowany to zły docisk stopki. Jednak każda maszyna jest inna, więc u Ciebie może być jeszcze inaczej... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja siostra ma pecha na kupowanie ubrań, które później kurczą się w praniu... I tak jak zauważyłaś - nie trzeba prać ubrań w wysokich temperaturach, żeby do tego doszło. Masakra!
    Rzeczywiście lepiej szyć sobie ubrania samemu, żeby uniknąć takich niespodzianek.

    OdpowiedzUsuń
  12. dzięki za info ost tez miałam takie przypadki i o mało szlak mnie nie trafił;P

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezwykle miło, jeśli w komentarzach podzielicie się ze mną swoją opinią! :)