wtorek, 6 października 2015

Spodnie w strzałki, czyli strzał na pół metra.

indianie atakują

Na co może starczyć pół metra strzałek?

Na pewno nie na wojnę z indianami ;)

Jednak na 4-ro częściowe baggy w rozmiarze 98, a nawet 104 (bo wycięłam trochę za długie przez przypadek i starczą na dłużej) w zupełności!

spodnie baggy z kawałków

Udawane rozporki idą mi coraz lepiej. Biję się jednak wciąż ze ściągaczami. Co jeden to inny i za każdym razem kończy się to pruciem i wszywaniem gumki w środek :(

zielony to nie mój kolor, dres od metry i centymetry

Strzałki to dresówka pętelka, bardzo elastyczna i jednoczęśnie ciężka (czyli również gruba, co za tym idzie idealna na jesień), w związku z czym sam ściągacz nie jest w stanie utrzymać spodni na tyłku aktywnego 2latka ;)

Z kawałka który mi został zrobiłam jeszcze komplet komin+czapka (gdzie tym razem komin jest wyjątkowo długi i podwójnie dresowy, a czapka to mistrzowskie zużycie resztek). O tym później, bo zestaw szyty latem - jak wszystkie strzałki - nie miał kiedy być obfotografowany na modelu ;) Czekamy na sprzyjające warunki atmosferyczne do noszenia ;) (czyt. aż zrobi się zimno...)
No i chyba kończą się złote czasy, kiedy 0,5m dresu starczało na dwie pary spodni... :( chyba, że będę robić komplet długie i krótkie (jak z błyskawic), albo łączyć je z jakimś jednokolorowym. Pół spodni we wzorek, pół gładkie. Pierwsze takie były już wieki temu, a w zasadzie to tamte były nawet na ćwiartki, tylko chyba ich nie widzieliście... ;)

28 komentarzy:

  1. Cudne portasy! :)
    Ja zawsze w ściągasz wciągam albo wszywam jeszcze gumę. Nie ma szans, żeby to się z tyłka zsunęło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super są! Nie takie jak wszystkie wkoło...

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne są :) U nas gumka w pasie obowiązkowa odkąd Misio zaczął być mobilny, inaczej wszystkie spodnie lądują w kostkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, to prawda, gumka nawet w ściągaczu jest potrzebna. I niestety im większe dziecko tym więcej materiału na spodnie potrzeba... A strzałeczki fajowe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne!! Bardzo podoba mi się kolor. ja zawsze i wszędzie w pasie daję gumkę,chyba tylko leżącym dzieciom nie potrzebna.Teraz już musisz hurtowe zapasy robić,półmetrówki na czapki ewentualnie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolor bombowy! Sama włożyłabym takie portasy! Strzał w dziesiątkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zielony to trochę nie moja bajka, no ale nie można wiecznie chodzić w czarnym/szarym ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie ja koniec końców też, tylko żyję tą nadzieją, że może jednak nie będzie trzeba... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki :) fakt, takich w piaskownicy nikt nie ma! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Teraz jeszcze ratuję się ściągaczami, ale pewnie na niezbyt długo ten patent starczy.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak sobie teraz pomyślałam, że faktycznie :) póki leżał to robiłam ściągacze bez gumek ;)
    Z półmetrówek jeszcze spodnie wychodzą, tylko potrzebuję dużo ściągacza ;) No i jeszcze na styk koszulki się mieszczą :) z resztą i tu magiczny ściągacz pomoże... A najwyżej będę kombinowała jak zamówić 60 cm ;) bo tylu czapek chyba nie przenosimy ;))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi by te strzałki bardziej na bluzę (męską) pasowały ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. biedronka bezogonka7 października 2015 17:21

    Bardzo fajne, ja też lubie szyć spodnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudnie wyszło! Spodnie dla Robin Hood'a :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam ten wzór i sama skorzystałam z żółtego. W takich spodniach można śmigać jak strzała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale fajoskie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Szycia podobnie jak w bluzce, a efekt lepszy, nie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tosiu wziął to sobie do serca i zasuwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Spodnie bardzo fajne:)
    Co do pół metra tkaniny - może spróbuj zmodyfikować wykrój, żeby nogawki zwężały się ku dołowi. wtedy możesz doszyć ściągacz 2 a nawet 3 razy dłuższy. Fajnie to będzie wyglądało a pół metra jeszcze na trochę wystarczy:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Z tym nie mam problemu :) Tylko powoli dochodzę do wniosku, że długość ściągaczy osiąga już swoje maksymalne wymiary ;) Np. na spodniach w liski (kilka postów wcześniej) :) Niestety te dresy mają to do siebie, że kurczą się o ok. 10% przy dekatyzacji, więc zamiast 50cm mam tak na prawdę 45... :( do tego zapasy na szwy przy pasku i ściągaczach i robi się coraz krócej ;) Będę kombinować dalej :) w końcu kto powiedział, że nie można ich pociąć jakoś po skosie, w poprzek czy jeszcze inaczej i dodać tam wstawek z resztek innego mateiału? ;))

    OdpowiedzUsuń
  21. www.mojenozyczki.blogspot.com15 października 2015 19:58

    Świetnie wyglądają :) Lubię ten odcień zieleni.

    OdpowiedzUsuń
  22. Aż chyba zrobię jeszcze jedne, tylko już nie zielone ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezwykle miło, jeśli w komentarzach podzielicie się ze mną swoją opinią! :)