wtorek, 3 listopada 2015

Historia pewnej pikowanej kamizelki.

jak nie szyć kamizelki dla dziecka

Miałam dobre chęci. Miałam wszystkie potrzebne rzeczy, wykrój, granatowy i szary ortalion, ocieplinę, resztki gładkiego, drukowanego polarku minky, nawet resztki dresu i zamek. Słowem - wszystko.
I coś poszło nie tak. Niezgodnie z planem, nie po mojej myśli, nie wiem. Dzisiejszy wpis, możecie śmiało potraktować w kategorii jak nie szyć kamizelki dla dziecka.

Tak, tak! Dzisiejszy post będzie dowodem na to, że nie jestem chodzącym ideałem (no dobra, jestem ;) ), chodzi mi o to, że nie zawsze mi wszystko wychodzi.

Tak, popełniam błędy, tak - pruję, tak - łamię igły, nie wszystkie wykroje które robię sama są dobre, nie wszystkie Tośkowe ciuchy są idealne, nie wszystkie szwy są super proste i nie, nie wynika to z mojej niestaranności, czy olewackiego podejścia.

Dlaczego czasem tak jest? Nie pracuję w szwalni przez kilka(naście) godzin dziennie, nie skończyłam technikum krawieckiego, ani nawet (o zgrozo!) żadnego kursu! Jestem samoukiem i dobrze mi z tym. Szycie to moje hobby i moja pasja. I przyznaję, często wcale nie jest ono łatwe, proste i przyjemne, a już na pewno z wiercącym się 2 latkiem na kolanach, szyjąc, pilnując wbitych w materiał szpilek i pozostałej setki w miseczce obok, i robiąc zdjęcia jednoczeście. Wybaczcie, nie narysuję schematu, bo nie wiem czy byłabym w stanie ogarnąć rysunkową tą pozycję...

Dla jasności - piję tu do pewnego komentarza, który ostatnio przeczytałam i który sprawił mi dużo przykrości. I żeby nie było - nie mam nic przeciwko krytyce, pod warunkiem, że jest konstruktywna! Zatem jeśli chcecie powiedzieć mi, że coś Wam się nie podoba, coś robię źle i mogę to zrobić lepiej, to nie ma problemu! Nie obrażę się! Co więcej, będę Wam wdzięczna za szczerość. Gust gustem, ale krytyka dla sportu, to zdecydowanie nie dla mnie. Nie zmuszam nikogo do czytania tego co piszę, zatem jeśli nie odnajdujecie w tym przyjemności, nie działam na Was inspirująco, nie znajdujecie tu tego, czego szukacie, albo zwyczajnie uważacie, że tracicie "na mnie" czas, to tam u góry, po prawej, jest taki czerwony krzyżyk. Nie wahajcie się go użyć!
Na moje szczęście, dla przeciwwagi, mam Was - tych, którzy tu zaglądają z czystej sympatii, którzy komentują, dzielą się uwagami i spostrzeżeniami, którzy odnajdują tu cząstkę siebie, i z radością wracają! Sprawiacie mi ogrom radości! To z myślą o Was robię często miliardy zdjęć, z których później nie mogę się odkopać, spędzam długie godziny przed komputerem próbując sklecić kilka zdań (dobra, kilkadziesiąt, zwięzłe pisanie nie jest moją mocną stroną...) i czuję, że to wszystko ma jakiś sens. Szycie bez blogowanie trwa zdecydowanie krócej! Można więcej zrobić, nie rozpraszać się co chwilę, nie myśleć o zdjęciach itp. A jednak mam ochotę tak sobie to wszystko "utrudniać" i dzielić się z Wami tym co robię, bo widzę Wasz odzew. To dodaje mi sił.

Musiałam to z siebie wyrzucić, bo mnie to zjada od środka. Mam nadzieję, że wybaczycie mi takie odejście od kamizelkowego tematu, bo trochę mi dzięki temu lepiej. Powiem Wam jeszcze jedno. Prowadzenie bloga o szyciu, będąc od profesjonalnego szycia o całe lata świetlne wymaga sporo odwagi. Pokazanie tych wszystkich krzywych szwów, opisanie błedów jakie się popełniło i wniosków jakie się z tego wyciągnęło - to nie są rzeczy, którymi lubię się chwalić. Owszem, dla konstrastu staram się robić chociaż ładne zdjęcia (akurat te dzisiejsze nie są dobrym przykładem.. ;) ), które odwrócą uwagę i punktować moje sukcesy ;) Bo tak, sukcesem jest dla mnie każda rzecz, którą Tosiu chce nosić i która na niego pasuje :)

A jeśli już o pasujących rzeczach mowa.. To ten.. teges.

Bo kamizelka nie pasuje.

Tosiu nosi teraz rozm. 92/98. W ciemno uszyłam zatem rozmiar 104, będąc w 100% przekonana, że będzie jeszcze na wiosnę. Niestety, w trakcie szycia spotkałam się z totalnym brakiem współpracy ze strony własnego dziecka. Zabierał samochodowe minky biegając pod nim jak pod peleryną, rozwalał wszystko i wszędzie, a na domiar złego - nie chciał nowej kamizelki przymierzyć. Na żadnym etapie.

kamizelka na zamek, z kapturem, zapinana, ortalionowa, ocieplana

kamizelka na zamek, z kapturem, zapinana, ortalionowa, ocieplana, szyta kamizelka

Takim sposobem uszyłam ją do końca (w 2 dni..), po czym prawie na siłę ubrałam dziecku i.. porażka. Na całej linii. O ile na zwykłą cienką koszulkę jeszcze się zapięła, a i tak wyglądała jak z młodszego brata, którego brak, o tyle na bluzę już nawet nie próbowałam... nie było najmniejszego sensu :( Kamizelka jest po prostu za mała i już. Za krótka, za wąska i ma za małe otwory na ręce. Koniec kropka.

kamizelka na zamek, z kapturem, zapinana, ortalionowa, ocieplana, mama mi szyje, blog o szyciu dla dzieci

I odpowiadając na wieloktornie zadane na fb pytanie - "Czemu jej nie sprzedasz?". Nie chcę tego robić, bo wiem, że nie jest uszyta na tyle dobrze, żeby to robić. Zamek, jest chyba najbardziej krzywym zamkiem jaki kiedykolwiek wszyłam, a otwory na ręce. No cóż - śmiech na sali, zobaczcie sami. Powiem szczerze... Chińskie ciuchy dla dzieci są lepiej uszyte w tych miejscach.

jak nie szyć kamizelki dla dziecka

Chociaż z innej strony, z pikowania jestem zadowolona :) Jak na pierwszy raz, moim zdaniem (ha! ale czym jest tu moje zdanie!) wyszło całkiem nieźle :)

kamizelka na zamek, z kapturem, zapinana, ortalionowa, ocieplana, dres

Drukowane gładkie  minky to też polar, więc udało mi się wyprodukować coś na październikowe wyzwanie TSD :) W planie były jeszcze ocieplane, polarowe spodnie, nowy wielki kocyk do wózka i zamienna wkładka ;) Chciałam jeszcze strzelić sobie mufki do wózka.. Mam metr czerwonego minky w kropki i lisy na turkusie/niebieskim ;) jak szaleć to szaleć, nie? Tak myślałam. Tymczasem po październiku zostało już tylko wspomnienie, a ja nie uszyłam niczego z listy poza kamizelką, której Tosiek nosić nawet nie będzie... Trzymajcie kciuki, żebym do końca zimy się wyrobiła.
W kapturze resztki ciepłego drapanego dresu.

A na koniec ciekawostka. Do wykroju kamizelki przyłożyłam dobrą na Antka koszulkę, rozm. 98, oczywiście produkcja własna. Okazało się, że pasujący na niego rozmiar (w wersji bez ociepliny, pikowania itp.) to.. uwaga, uwaga... 116! Wniosek (po raz kolejny ten sam, tylko jeszcze mi się najwyraźniej nie utrwalił...) - mierzyć nawet "sprawdzony" wykrój przed odrysowaniem. I tym optymistycznym akcentem, który pozostawiam bez komentarza skończę na dziś ;)

37 komentarzy:

  1. Moje też nie zawsze idealne, nie zawsze takie jak bym chciała ale to MOJE i masz rację, jak się komuś nie podoba to niech nie ogląda. A kamizelka naprawdę fajna, pomimo tego zamka i tych otworów na ręce. Potraktuj to jako wersję testową i uszyj następną już poprawioną ;-) A dla tej kup dużego misia i go ubierz albo całość rozpruj i wszystkie materiały użyj do innych rzeczy. Bo szkoda Twojej pracy i kasy wydanej na materiały ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaglądam tutaj ponieważ inspirujesz mnie i zachecasz do szycia. Zawsze sobie myśle - "kurcze, Ona nowu coś uszyła a ja nie mogę znaleść na to czasu". Ja myślę o uszyciu kamizelki na wiosnę - chętnie skorzystam z rad jak tego nie robić:)
    Co do krytycznego komentarza to myślę trzeba się cieszyć, że dzięki Tobie ktoś poprawił sobie poczucie własnej wartości....:) i tym sposobem masz jeszcze więcej zasług:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj dobrze, że natrafiłam na Twój post, właśnie zaczynam przygodę z szyciem i będę miała na uwadze aby wymierzyć wykrój! I nie przejmuj się ludźmi - najłatwiej krytykować zza ekranu komputera. Uważam, że odwalasz kawał dobrej roboty, a mój dziadek powiadał, że nie myli się tylko ten co nic nie robi! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapewne nie pierwszy i nie ostatni raz coś skonociłaś tak jak my wszystkie szyjące amatorki.
    Więc zostaw sobie czas na ochłonięcie, potem kamizelkę sprujesz i wykorzystasz te piękne materiały do czegoś innego.
    A zakompleksionymi komentatorami nie ma się co przejmować.Hejterów w necie nie brakuje.Niestety

    OdpowiedzUsuń
  5. SzwaczAnka.blogspot.com3 listopada 2015 22:54

    Fajne to minky, szkoda że niechętny model nie ponosi tej super kamizelki. Ale ja jestem zdania, że każda szyciowa porażka to krok do szyciowego sukcesu! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczaczek.... Nie ma rady, musisz popracować nad rodzeństwem dla Tośka! Bo bezrękawnik wygląda rewelacyjnie i nie może się zmarnować.
    A krytyka? policz Kochana do dziesięciu i zapomnij o przykrych słowach. My Cię uwielbiamy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Co znaczy jedna źle uszyta kamizelka w obliczu tak wielu udanych ubranek??? Pozdrawiam - amatorka szycia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do krytyki (tej paskudnej i złej! - i szkoda, że ja tego nie widziałam, bo bym pogoniła :P) to się nie przejmuj.
    Bo (teraz będzie lizusostwo na maxa!) tak naprawdę, to że ja zaczęłam szyć i zmusiłam pół rodziny, żeby dołożyli się do maszyny i teraz do materiałów to Twoja zasługa :)
    Bo szyć trzeba z pasją, a nie z linijką w ręku.
    I najważniejsze! Skoro się Tośkowi podoba to nikt inny nie ma nic do gadania ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty się w ogóle nie przejmuj jakimś 1 bezkrytycznym komentarzem.Nie szyjesz przecież dla komentarzy,tylko dla przyjemności i dla najukochańszych.Może kamizelka nie jest wg Ciebie idealna,ale jest dla nas (czytających) radą i wskazówką.To bardzo wartościowy post.wielkie dzięki za niego.szyj,pisz i pokazuj nam,wiernym kibicom :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podoba mi się takie podejście :) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Niby wiem, że nie warto sobie nimi zawracać głowy, ale niestety nie zawsze udaje mi się być ponad tym :( Jakoś zawsze zaczynam się zastanawiać nad tym, czy nie ma w tym jednak jakiejś słusznej uwagi..?
    Dzięki za słowa otuchy :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Tą zostawiam ku przestrodze, wykrój na większą już mam! :) Wnioski wyciągnęłam, teraz tylko trzeba szyć! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. hahaha dobre! :D W życiu bym na to nie wpadła sama ;)
    Co to fragmentu "jak nie szyć" - serdecznie się polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Taaaak, jak się okazuje, mierzenie wykrojów (również dla dzieci) jest baaaardzo ważne ;) (dla siebie zazwyczaj mierzę, tego nauczyłam się z szycia z Burdy ;) przygoda mniej więcej taka sama, tylko w drugą stronę.. uszyłam sobie coś na "kształt" worka pokutnego ;) )

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojj nie, nie spruję ;) zostawiam ku przestrodze! To chyba moja pierwsza rzecz, której nijak nie da się poprawić... Na pewno jeszcze coś sknocę, w końcu jest jeszcze tyle rzeczy, których nie próbowałam uszyć ;) Płaszcz i koszula przedemną, jakie to pole do "popisu"! ;))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajne, fajne! Dlatego mi go tak szkoda, bo rok czekało na swoją kolej... ;) na szczęście z resztki wyszedł komin na szyję, dzięki któremu Młody nauczył się sam ubierać ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tylko wiesz, jak to zrobić, żeby trafić na drugiego takiego fana motoryzacji?? ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Następnym razem Cię zawołam :* Lepiej się do tego na głos nie przyznawaj, bo mnie pogonią ;)
    I wiesz, ta linijka wbrew pozorom się jednak przydaje :P równolegle do pasji oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Całe szczęście, że nie tylko ja mogę z tego wypadku przy szyciu wyciągnąć wnioski ;) Następne rzeczy postaram się zrobić bez takich byków :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja z innej beczki...gdzie można kupic to,śliczniutkie minky w autka??? Jest boskie!

    OdpowiedzUsuń
  21. Minky kupiłam od nich http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=6756416 ale teraz chyba nie ma :( Kupiłam je jako "minky drukowane" myślę, że tak warto poszukać. Napisz mi na maila improwizujac@gmail.com z czym masz problem z tymi zamkami, postaram się jakoś pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ok, dziękuję 😊 jutro napiszę,dziś już siły nie mam... słyszałam właśnie że jesteś taką"dobrą duszą" i starasz się pomagać innym a to się ceni😃 . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. A mi się ta kamizelka podoba. I wcale bym nie zauważyła jakiś błędów. Masz niesamowity talent i widząc zdjęcia byłabym przekonana, że kupiłaś kamizelkę w mega dobrym i drogim sklepie dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  24. Wygląda ładnie :) sama nie szyję, więc nie jestem w stanie ocenić wykończenia

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja troche z innej beczki, trafilam na Twojego bloga szukajac odpowiedniej czcionki i stad pytanie, jakiej czcianki uzywasz do opisu zdjec? Potrzebuje takiej do swojego projektu :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Haha, a gdzie takie plotki chodzą? ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. W sumie pierwsze wrażenie też się liczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Gdzie??? Po sieci 😜😝😎

    09.11.2015, Disqus napisał(a):

    OdpowiedzUsuń
  29. no tak ;) przecież to oczywiste ;))))))

    OdpowiedzUsuń
  30. Dzieki wielkie za cenne rady na temat zamka do śpiworka, wszystko poszło sprawnie, gdyby nie ty, pewnie chciałabym szyć z pościelowego i nie wiadomo jakby się to skończyło. 😊

    OdpowiedzUsuń
  31. To chyba jakaś klątwa pikowanej kamizelki jest...ja właśnie poszerzam swoją, syn ma 80/86, szyłam na 98 (tak z wykroju wynikało) a jest na styk, dlatego wszyję po bokach pasy z tych samych materiałów bo chcę, żeby ponosił ją dłużej niż 2 miesiące :)

    OdpowiedzUsuń
  32. hehe klątwa pikowanej kamizelki ;) dobre sobie. Zaczęłam się zastanawiać, czy one czasem nie są przewidziane na pojedynczą warstwę np. dresówki, a nie na pikowanie i podszewkę...

    OdpowiedzUsuń
  33. Wiesz co...całkiem możliwe też mi to ostatnio przyszło do głowy...albosamą cienką dwustronna pikówkę na przykład...

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezwykle miło, jeśli w komentarzach podzielicie się ze mną swoją opinią! :)